Do dzieła zatem!
Kliknęłam opcję, że jestem osobą dorosłą, zatem dlaczego ten komunikat. W odpowiedzi dostałam informację, że mam udowodnić swoją metrykę, podając dane do karty kredytowej, a oni obiecują, że nie zostanę obciążona żadnymi opłatami.
Postawiłam oczy w słup. Mało, że dane karty, to jeszcze wszystkie dane osobowe, adres, telefon... Brakuje, żebym podała kod pin, chociaż sadząc po tym, czego sobie życzą, jest to niepotrzebne.
Wściekłam się.
Rozumu jeszcze nie straciłam.
Moją odpowiedzią, jest... wyrzucenie tego programu, zaśmiecającego mój wspaniały komputer!
Są jakieś granice, w tej inwigilacji.
Nie twierdzę, że moi Przyjaciele nie są warci każdych pieniędzy, wręcz przeciwnie, jednakże wyciąganie na ,,żywca" wszelkich danych wrażliwych, dla jakiegoś bzdurnego komunikatora (gdzie tajemnicą poliszynela jest fakt, iż podsłuchują), przekracza wszelkie granice mojej tolerancji.
Nie wiem, do czego ten świat zmierza, ale nie podoba mi się to.
Każdy przedmiot techniczny, najnowszej generacji, jest dostosowany do tego, by nas namierzać, nagrywać, podsłuchiwać. Wszyscy chcą znać nasze dane osobowe, nr karty bankomatowej.
A gdzie w tym wszystkim jednostka, prawo do intymności, tajemnic?
Nie każdy przecież musi wiedzieć, że lubię sobie pofałszować pod prysznicem, albo biegam po chałupie bez stanika, a czasem o zgrozo! (osoby wrażliwe uprasza się o zamknięcie oczu) nago!
Są sprawy, które człowiek chciałby zachować dla siebie, nie dlatego, że są zagrożeniem dla innych, ale z powodów osobistych.
Nie chcę być złym prorokiem, ale zaczynam podejrzewać, że niedługo będziemy płacili za każdy oddech. Biada tym, którzy popadną w hiperwentylację!